obnazona
wsrod kwitnacej pustki
klecze patrzac w swiatlo cieni
doszukujac sie Boga w tej maziaji zgnilych lisci
zagladam
wychylam sie poza krawedz
balansuje
...na powierzchni powietrza wypelnionego cisza sciekajaca po moich nagich dloniach
zgubilam swoja dusze
zostalo tylko nagie cialo
okrzyczane zimnym potem snow pachnacych dymem palonej laki
wgryzajacy sie w kazdy zakamarek skulonej fomy wolajacej niemo do zapomnianego szczescia
klecze patrzac w swiatlo cieni
czekam
az wroce